Drugi dzień procesu Mariusza G. z Kołobrzegu. Rodzina zamordowanej zażąda miliona złotych od seryjnego zabójcy

Iwona Marciniak
Iwona Marciniak
Środa była drugim dniem procesu Mariusza G. z Kołobrzegu. Marynarza i biznesmena oskarżonego o zabójstwo trzech kobiet z powodów zasługujących na szczególne potępienie.
Środa była drugim dniem procesu Mariusza G. z Kołobrzegu. Marynarza i biznesmena oskarżonego o zabójstwo trzech kobiet z powodów zasługujących na szczególne potępienie. Marlena Chmielowiec
Udostępnij:
Środa była drugim dniem procesu Mariusza G. z Kołobrzegu. Marynarza i biznesmena oskarżonego o zabójstwo trzech kobiet z powodów zasługujących na szczególne potępienie. Zabijał i ograbiał z majątku kobiety, które darzyły go uczuciem. Tym razem głos zabrali bliscy ofiar seryjnego zabójcy.

Padły przejmujące słowa. - Nie wiem, czy cokolwiek innego mogłoby mnie bardziej zniszczyć od środka, niż śmierć mojej mamy – mówił syn zamordowanej w czerwcu 2019 r. Bogusławy R. Wyjaśnienia złożyła też 33 – letnia Karolina S., oskarżona m.in. o to, że na prośbę Mariusza G. podszywała się u notariuszy pod dwie z zamordowanych kobiet, dzięki czemu zabójca mógł przejąć ich majątek.

Karolina S. jest jedną z czterech osób, które towarzyszą Mariuszowi G. na ławie oskarżonych. Zasiada tam też jej matka Łucja S., ostatnia narzeczona Mariusza G. - Dorota Ł. i jego dawny kolega szkolny, Sebastian T. Cała czwórka miała w różny sposób pomagać Mariuszowi G., zacierając ślady jego zbrodni. Wszyscy przekonują jednak, że nie mieli pojęcia o jego morderstwach.

Z aktu oskarżenia wynika, że Karolina S., posługując się dostarczonymi przez Mariusza G., podrobionymi dowodami osobistymi miała wcielić się u notariusza w rolę dwóch zamordowanych przez Mariusza G. kobiet: 31-letniej Iwony K., którą zabił (prawdopodobnie udusił) wiosną 2016 r. i 37 – letniej Anety D., którą zarąbał siekierą w październiku 2018 roku. Dzięki temu Mariusz G. zdobył szerokie pełnomocnictwa do dysponowania majątkiem obu kobiet. Karolina S. pochodzi z Ostrowic. Wcześniej, podczas pierwszego dnia rozprawy wyjaśnienia składała jej matka, Łucja S. Ta 59 – latka zgodziła się na udawanie u notariusza trzeciej z zamordowanych kobiet, Bogusławy R. (Mariusz G. zabił ją siekierą na początku czerwca 2019 roku). Łucja S. tłumaczyła się tak: - Poprosił mnie o podpis pod pełnomocnictwem za koleżankę, bo ona chce wyjechać zagranicę i nie chce mieć kontaktu z rodziną.

Przyjęła od niego pieniądze – 2,8 tys. zł. Mariusza G. poznała właśnie przez córkę, z którą przez kilka lat (od 2014 r. ) pozostawał w bliskim związku. Pojawiał się w domu kobiet dość regularnie, wspierał finansowo, robił zakupy.

Co ważne, Karolina S. przyznała się „tylko” do podszywania pod Anetę D. - To nie moje podpisy są na tych notarialnych pełnomocnictwach Iwony K. – mówiła w środę. - Ktoś kto to stwierdził, pomylił się.

Jak twierdziła, w lipcu 2018 r. udawała przed notariuszem Anetę D. na prośbę Mariusza, tylko dlatego, że miała tego chcieć sama Aneta, jego dobra znajoma w potrzebie: - Powiedział, że Aneta wyjechała z Kołobrzegu i nie zdążyła wszystkiego załatwić.

Miała się zaniepokoić dopiero, wtedy gdy w końcu 2018 r. zobaczyła w mediach post, informujący, że Aneta D. zaginęła, szuka jej policja. Ale Mariusz G. uspokajał, że nadal jest w kontakcie z Anetą.

Wszystkie ofiary Mariusza G., jego bliskie znajome, zdaniem prokuratury zakochane w nim, uzależnione emocjonalnie, najpierw ginęły bez śladu. O tym, co przeżywali bliscy poszukujący Bogusławy R., mówili jej syn i szwagier. Bo zniknięcie 54 - latki, jej rzekomy wyjazd w interesach za granicę, był zupełnie niepodobny, do mocno związanej z rodziną kobiety, cenionej kucharki w kołobrzeskim, pięciogwiazdkowym hotelu. Syn Bogusławy R., Marcin, szybko ustalił, że ostatnią osobą, która miała kontakt z matką był Mariusz G. Rodzina znała go, uznawała za osobę toksyczną, narcyza, który wykorzystuje i manipuluje Bogusławą. Natychmiast powiadomili policję, wskazali podejrzanego, ale ich zdaniem funkcjonariusze nie zareagowali właściwie. Zapytany przez sędzię Annę Monikę Rutecką-Jankowską o to jak wpłynęła na niego śmierć matki, Marcin R. powiedział: - Wtedy trzy osoby były dla mnie najważniejsze: moja żona, córka i mama. Tamtego dnia wyrwano mi część serca. (…) rozmawialiśmy (z mamą – przyp. red.) po wielokroć, że nie ma chyba nic gorszego dla rodziny niż zaginięcie kogoś bliskiego. Ta niewiedza co się stało, gdzie jest, żyje, czy się bał, czy bolało. Nie ma nic bardziej druzgocącego.

Marcin R. pytany przez pełnomocnika o to, czy wystąpi o zadośćuczynienie od Mariusza G., odpowiedział: - Nie da się wycenić życia na żadną kwotę. Po konsultacjach z siostrą na zakończenie postępowania procesowego będziemy żądać zadośćuczynienia wysokości miliona złotych. Żeby każda złotówka, którą Mariusz ma, którą ewentualnie zarobi, pracując w zakładzie karnym, trafiła na rzecz ofiar.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wizyta Janet Yellen w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: Drugi dzień procesu Mariusza G. z Kołobrzegu. Rodzina zamordowanej zażąda miliona złotych od seryjnego zabójcy - Głos Koszaliński

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie